Patrząc na kończący się rok. Mogę zdecydowanie powiedzieć, że najlepszym moim odkryciem w tym roku było nic innego jak ... dziwaczny drożdżakowaty grzyb infekujący kukurydzę ! Tak, jeśli już słyszeliście kiedyś o czymś takim (bo jest bardzo popularny w kuchni Meksykańskiej), to już wiecie że mówię o Huitlacoche. Ponieważ nie istnieje nic podobnego.
Przez wiele lat czytałem o Huitlacoche, tu i tam, zawsze w kontekście kuchni Meksykańskiej. Ale nigdy nie miałem szansy go spróbować, aż do tego lata. I chociaż byłem zaznajomiony z jego wyglądem ze zdjęć widzianych w przeszłości. Byłem zszokowany i niepewny widząc go po raz pierwszy. Poniewaz było to w centralnej Polsce a ja nigdy wcześniej nie widziałem go w swojej ojczyźnie. Ani nawet nigdy nie słyszałem o tym że występuje on gdziekolwiek w Europie. Dlatego byłem ostrożnie sceptyczny kiedy tylko go ujrzałem. Do czasu aż szybkie sprawdzenie informacji upewniło mnie, że jest to w rzeczy samej ten sam gatunek grzyba ziaren kukurydzy, który jest powszechnie jadany w Meksyku - Mycosarcoma maydis, synonim Ustilago maydis. Ich uwielbiany Huitlacoche (hitlakocze). zwany również jako Corn Smut (korn smat)w USA a w Polsce jako Głownia Kukurydzy.
Szczęśliwy i podekscytowany aby w końcu go spróbować. Zebrałem kilka nabrzmiałych ziaren kukurydzy zainfekowanych Mycosarcomą, które wciąż były jędrne jak powinny i nie były czarne. A po powrocie do domu i szybkim sprawdzeniu jak najlepiej je spożywać. Zdecydowałem się spróbować kilka na surowo i kilka po prostu wsadzić do piekarnika na kilka minut w 220'C.
Surowe smakowały dobrze. Unikalne połączenie smaku świeżej, wciąż miękkiej, słodkiej i soczystej kukurydzy, jaką podgryza się od razu po zebraniu prosto z pola kiedy jest już prawie dojrzała. I grzybowego, truflowego posmaku i aromatu. Unikalne i miłe.
Ale te które wyjąłem z piekarnika, z dodatkiem jedynie odrobiny soli, było czymś o wiele lepszym. Zarówno ich tekstura jak i smak nie były tylko połączeniem trufli i świeżej słodkiej kukurydzy, ale naprawdę wspaniałą rzeczą przypominającą ciasto drożdżowe. Z bogatym ale delikatnym smakiem i strukturą gęstą, miękką i prawie rozpływającą się w ustach. Dającą natychmiastową przyjemność i trwałe uczucie sytości przy tylko kilku zjedzonych ziarnach. Dlatego gorąco polecam, jeśli kiedykolwiek będziecie mieli okazję tego spróbować, zróbcie to. Ponieważ nie ma nic innego, podobnego na tej planecie.
Huitlacoche jest nie tylko bardzo pożywny, bogaty w fosfor i magnez a także w kwasy oleinowy i linolowy. Ale posiada również zastosowania lecznicze o których wkrótce tu dopiszę.
Nakręciłem też filmik - https://www.youtube.com/watch?v=IG5fh3I9Bhc
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz